Jesteśmy jako naród w ciekawym punkcie- myślę oczywiście o naszym stosunku do Chin.

W naszych domach jest coraz więcej urządzeń wszelkiej maści rodem z Chin, w sklepach artykułów z Chin jest tak dużo, że już przestajemy zwracać na to uwagę. Jednocześnie jakość tych artykułów jest stosunkowo niska. Co oczywiście powoduje, że w naszym potocznym języku istnieje pojęcie „chińskiej tandety”. A wyjaśnienie tego stanu rzeczy jest banalnie proste: jest nim przeciętnie niski stan naszych portfeli. Nasi handlowcy wiedzą o tym. Wiedzą, że przy kupnie czegokolwiek, naszym decydującym kryterium jest cena. Zatem sprowadzają z „fabryki świata” artykuły i urządzenia z niższych półek, tańsze a co za tym idzie- kiepskiej jakości. Bo cena z jakością są związane wprost proporcjonalnie: im niższa cena, tym niższa jakość. I efektem tego związku przyczynowo- skutkowego jest nasze stwierdzenie: chińska tandeta.
 A no właśnie: to handlowcy sprowadzają towary z niższych półek. Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy w portfelach- sprowadzaliby towary droższe. Ale nie mamy. Więc nie wiemy- najczęściej- że w Chinach produkuje się również masowo towary z wyższych półek- droższe. Których u nas się nie uświadczy. Efektem jest przekonanie że w Chinach produkuje się tylko masową tanią: odzież, obuwie, elektronikę itd.
Natomiast prawda, na którą w Polsce nie mam miejsca, jest diametralnie inna.
Prawdą jest kurs chińskiego przemysłu ku nowoczesności. Nowoczesności której wymiernikami są chińskie samochody, również elektryczne które nie różnią się jakością od produkowanych tam na miejscu Fordów czy Volkswagenów, ogniwa fotogalwaniczne lub jak kto woli baterie solarne, miejscowe artykuły gospodarstwa domowego których jakość jest różna tak samo jak u nas, w USA i Francji też. Fermy wiatrowe które zaczynają zmieniać nasz krajobraz, w Chinach zmieniają go po wielokroć bardziej. I coś, co zwykłego mieszkańca naszego kraju powinno zdumieć najbardziej- program kosmiczny. Chiny rozwijają program kosmiczny w tempie odwrotnie proporcjonalnym do tego, w jakim USA i Rosja swoje programy zwijają. Jesienią tego roku udało się Chińczykom dokonać rzeczy niebywale trudnej. W przestrzeni kosmicznej nastąpiło dokowanie/cumowanie jednego statku kosmicznego do drugiego. I ten manewr powtórzono dwukrotnie. Powiecie: wielkie mi aj- waj! Nic takiego. No więc mam złą wiadomość o Waszej wiedzy. Nie nadąża. Udane dokowanie jednego statku kosmicznego do drugiego to wstęp do stworzenia stacji kosmicznej. I taki jest cel chińskich władz. Powiecie: wielkie mecyje! Rosjanie i Amerykanie od dawna mają taką stację i nic! No właśnie- NIC. Rosja i USA rozwijały swoje programy kosmiczne od początku pięćdziesiątych lat zeszłego wieku. Wydali na to straszne pieniądze. I co? Ano jak rozwijali- tak zwijają. Musieli zawrócić. Zabrakło chęci, środków i motywacji. W każdym z tych krajów co innego. Ale efekt ten sam. A Chińskie władze, te niedemokratyczne, ale za to myślące kategoriami dziesięcioleci, stwierdziły, że ich program kosmiczny ma być egzemplifikacją rozwoju kraju. Po co im potrzebny- zapytacie? Otóż najprościej rzecz ujmując- badania i produkcja na potrzeby programu kosmicznego stymulują rozwój nauki. Po czym zastosowane w tym programie urządzenia bądź rozwiązania mogą być wykorzystane np. w armii. Że nie wspomnę o zwykłych cywilnych potrzebach. Ale zawsze ciągną naukę do przodu.
Otóż te Chiny, które w naszej świadomości kojarzą się z tanimi podkoszulkami i trampkami, te same Chiny weszły w etap rozwoju najnowszych technologii tak zaawansowanych, że rzucają wyzwanie największym z największych. Już w 2006 roku opublikowano założenia długoterminowej strategii chińskiego rządu na lata 2006-2020 w której zapisano, iż położony zostanie szczególny nacisk m.in. na takie dziedziny, jak: energia odnawialna, nowoczesny transport (w tym miejski), robotyzację, alternatywne źródła energii, biotechnologie oraz nanotechnologie. Również wymieniono w nim program kosmiczny. No i w przeciwieństwie do Polski w której raz na 3 miesiące zmienia się długoterminowy plan np. szybkich kolei, które w lipcu mają być, ale już w listopadzie niekoniecznie, więc w tych zapyziałych, prowincjonalnych Chinach z tanimi trampkami i jedną miską ryżu dziennie, władze od 2006 roku konsekwentnie realizują założone plany. I to realizują w sposób, który zapiera dech w piersiach. Np. mają największą na świecie sieć szybkich kolei, o których my nawet pomarzyć nie możemy. Moja znajoma dojeżdża do pracy w Szanghaju z odległości 170 km. Codziennie. Tam i z powrotem. Koleją. Zajmuje jej to 40 min w jedną stronę. To tak jakby ktoś chciał dojeżdżać do pracy w W-wie spod Częstochowy! Życzę wszystkiego najlepszego.
Widziałem chińskie rozwiązania miejskiej komunikacji, które są tak nowatorskie... że mózg staje w poprzek. Można je zresztą oglądać w internecie.
Widziałem rozwiązania komunikacyjne, mosty, wiadukty, linie metra które powstają w tempie, w którym u nas rodzą się...ziemniaki. A w chemii analitycznej, biotechnologiach, produkcji ryżu, badaniach nad genomem czy w materiałoznawstwie i nanotechnologiach Chiny znajdują się już w czwórce państw przedstawiających najwięcej publikacji naukowych.
Przyjęta strategia na lata 2006- 2020 ma polegać na rozwoju „własnych innowacji i modernizacyjnym skoku w wybranych dziedzinach po to, by zapewnić własny rozwój i przewodzić w przyszłości”.
Żeby uzmysłowić Państwu o czym opiszę, powiem tylko, że ostatnio na Bali w czasie spotkania przywódców państw Azji i Pacyfiku- APEG, prezydent Hu Jintao powiedział, iż w latach 2011-2025 Chiny zamierzają przeznaczyć tylko na rozwój alternatywnych źródeł energii i tzw. zieloną gospodarkę kwotę 3,2 bln. yuanów czyli ok. 490 mld.$. To o wiele więcej niż nasze PKB. Tyle, że Ich przywódcy jak mówią, to robią. A nasi – oby żyli wiecznie- jak mówią... to wiadomo, że mówią. 
I tak naprawdę można by mnożyć dane statystyczne np. dotyczące ilości patentów, czy ilości studentów, ośrodków akademickich , procentu PKB przeznaczone na naukę, które to dane pokazują jaka szybka w Chinach jest pogoń za uciekającym czasem.
 Tylko komu to mówić- Polakom? Przecież my i tak wiemy swoje.
W Chinach produkują badziewie.