Jesteśmy jako naród w ciekawym punkcie- myślę oczywiście o naszym stosunku do Chin.
Co Oni, kumo, produkują w tych Chinach?
-
@autor_wspaniale, że poruszył Pan ten temat...
-
@zhongguo
NIestety, na nasze nieszczescie, wynalezli tez papierowy pieniadz.
Pozdrawiam
-
@Autor
Naplyw nowoczesnych technologii do Chin odbywal sie stopniowo ale stale. Poczatkowo, po zmianach zapoczatkowanych przez Denga technologie dawal sam szeroko rozumiany 'Zachod' no bo w koncu te miliony produktow eletrycznych i elektronicznych trzeba bylo na czyms montowac i czyimis w miare sprawnymi 'rencamy' (ze zacytuje klasyka).
Nie byly to oczywiscie technologie ocierajace sie nawet o militaria ale poczatek zostal zrobiony, reszta poszla w mysl zasady daj palec to...i to nawet bez namawiania. Drugim aspektem jest chinskie szpiegostwo naukowe/przemyslowe, chyba najwieksze na swiecie a trzecim- pozwolenie na zagraniczne studia, w tym momencie jus setkom tysiecy mlodych zdolnych (choc nie zawsze) ludzi. Przy stalym zasilaniu duuuzymi funduszami wszystkie te czynniki pracowaly na ich korzysc. Istotne jest to co pan pisze- planowanie na dlugie okresy do przodu i konsekwencja.
Jesli chodzi o jakosc to w chwili obecnej, przynajmniej w elektronice uzytkowej, ta wlasciwosc produktu stala sie stosunkowo malo wazna. Pominmy juz sama definicje jakosc jako takiej nad ktora pochylali sie tacy klasycy zarzadzania jakoscia jak Deming, Juran czy Crossby. Ogolnie zakladalo sie, ze produkt oprocz cech uzytkowych, czyli okreslonych funkcji, powinien posiadac okreslona trwalosc w danych warunkach uzytkowania. Poniewaz sprzet byl relatywni drogi w stosunku do zarobkow wiec i oczekiwania co do jego zywotnosci byly spore. Pojawienie sie tanich odpowiednikow funkcjonalnych wyprodukowanych gdzies w Azjii przedefiniowalo pojecie jakosci i zastapilo je pojeciem dostepnosci o ile w miare poprawnie tlumacze angielski termin 'affordability'. Poniewaz produkty sa tanie to nawet jak cos wysiadzie po roku (lub zaraz po uplywie gwarancji)klient nie sobaczy i nie wscieka sie a wyrzuca grata na smietnik idzie kupic sobie cos nowego, juz lepszego i pewnie tez i tanszego. Cyrkulacja jest czynnikiem dynamizujacym produkcje. Wyrobow jakosciowo z 'gornej polki' jest w takim ukladzie malo bo o cenie decyduje teraz przede wszystkim marka (z ktora jakosc sie wiaze bo jej wlasciciele dbaja, przyjamniej teoretycznie o projekt i produkcje) oraz zestaw funkcji uzytkowych. Jeden z obiektywnych miernikow jakosci , czyli sredni czas pommiedzy uszkodzeniami (Mean Time Between Failures, termin powoli zapominany) zalezy glownie od tego czy produkt zostal dobrze zaprojektowany (a wiec nie ma fundamentalnych bledow zarowno w hardwarze jak i softwarze)oraz czy producent nie uzul do jego wykonania np czesci niewiadomego pochodzenia lub wrecz podrobek. Na rynku pojawiaja sie dosyc czesto firmy ktorych nazwa nic klientowi nie mowi, czesto sa to sztuczne twory powstale aby sprzedac cos w duzej ilosci i zniknac. Jasne, szansa ze ich produkt jest jetka jednodniowka jest duza w porownaniu do potentatow jak np Sony ale to co w nich w srodku siedzi to nie jest az tak rozne od tego co w Sony. Ale nastepuje kompresja - jakosciowo w elektronice roznice pomiedzy wyrobami bezmarkowymi a markowymi zmiejszyly sie. Inna sprawa jest to, ze obecnie konsument ma male pojecie tym jaka jest faktyczna a wiec mierzalana jakosc danego wyrobu w chwili gdy go nabywa gdyz informacja taka jest poprosu nieobecna lub malo. Poniewaz rynek jest zawalony towarem i musi wybierac sposrod roznych firm to widzi, ze za Sony placi 2 razy tyle co za np Benq-a. No i ma dylemat. Sony to jest w naszych rozwazaniach ta gorna polka ale jakosciowo roznice nie sa najprawdopodobniej dwukrotne. Nawet w przypadku uznanych firm wystepuja sezonowe zmiany w jakosci np z powodu plynnosci w zatrudnieniu w zakladach produkcyjnych. Bezposrednie powiazanie jakosci z cena stalo sie wiec moim zdaniem nieco luzne, nie zawsze to co tansze jest gorsze- zreszta wlasnie o to chodzi- kryteria porownawcze sie zmienily.
Pozdrawiam
-
@karol123
Bardzo dziękuję za cenny wykład- bo w takich kategoriach o tym wpisie można mówić- o zależności jakość/cena.
A teraz taka sobie dygrasja. Gdy jeszcze dane mi było prowadzić firmę z dużymi obrotami i cennymi maszynami, zupelnie nie znajdywało uznania w oczach zwierzchnictwa, moje przywiązanie do jakości wykonywanej pracy, czystości maszyn (bardzo cennych) i wokół nich. Praca bezawaryjna tychże, była jakby poza możliwościami percepcji nie tylko moich szefów, ale również wewnętrznego serwisu. Nie rozumiano sprzężenia zwrotnego czystość- praca bezawaryjna- koszty. Nawiedzały mnie liczne wycieczki prominentnych osób ze świata finansów, które nie mogły się nadziwić, że w tak sporym obiekcie jest schludnie, czysto, wszystko zadbane. Maszyny- automaty odkurzane, czujniki czyszczone pod koniec każdej zmiany, obsługa rozliczna nie tylko z produkcji, ale też ze stanu urządzeń. A z ust serwisu ani razu w ciągu 6 lat nie usłyszałem słowa o MTBF. Przeglądy tygodniowe, miesięczne, kwartalne- jeśli sam ich nie zrobiłem lub nie wymusiłem ich na serwisie...
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ chcę zwrócić uwagę na kulturę pracy. Czyli coś, co buduje się latami, często pokoleniami. Tego się pracownik MOŻE nauczyć, ale nieporównanie lepiej gdy przyjdzie z tym do firmy. Lepiej, gdy ma to "wszyte" jak pozostałe elementy szeroko pojętej kultury- kłania sie stare pojęcie "kindersztuba". Myślę, że w Chinach na razie tego nie ma, lub istnieje w szczątkowej formie. I chyba w przyszłości, jeśli drogi tego świata nie pokręcą sie gwałtownie, to miejsce Europejczyków w chińskiej machinie pracy zespołowej widziałbym jako:
- dostarczyciela nowych technologii i know-how jako uzupełnienie chińskich rozwiązań,
- "nauczyciela" przedmiotu rozumianego jako umiejętność ZADBANIA o szeroko rozumiane środowisko pracy w tym optymalizację procesów produkcyjnych.
Społeczeństwo chińskie jest w dalszym ciągu społeczestwem agrarnym. "Na dniach" ilość osób mieszkających w miastach zrówna się z ilościa osób miszkających na wsi. Ale przecież i tak robotnicy fabryczni są najczęściej w pierwszym pokoleniu robotnikami. Rzadko, na północy lub w Szanghaju jest inaczej.Myślę, że tej rzeszy dziesiątków milionów ludzi po prostu nie miał kto nauczyć kultury pracy. To jest przed nimi, i być może europejczycy po zrzuceniu z siebie maski obojętności i zmianie w sobie polegającej na wyrzuceniu z siebie fobii antychińskich, byliby cennymi nauczycielami tej wielkiej masy robotników pozostawionych na razie samym sobie. Ale oczywiście nie wszyscy europejczycy! Dalece nie wszyscy! Niektórzy, co wynika również z mojego doświadczenia.
-
@zhongguo
Miły Panie. Myślę, iż chińska myśl dopiero ponownie się rozpędza. Po wieku zastoju, chiński smok znów skoczył do przodu. A to dopiero początek. I można mieć nadzieję, że Chińczycy znowu zabłysną swoimi kunsztami. Wystarczy spojrzeć wstecz, aby zobaczyć jak one były różnorodne. Dla Pana i dla mnie, to powód do ciepłych myśli o Chinach. Dla innych, to powód do zmartwinia lub nawet przerażenia. Jak Ich przekonać by zmienili opytkę?
-
@Autor
Z kultura pracy w Chinach jest roznie tak samo z precepcja jakosci. Tego nie da sie nauczyc na kursach czy w szkole czy w ramach szkolen wewnatrz-zakladowych. Ludzie ktorzy przyjechali z warunkow bardzo prymitywnych musza dopiero nabywac okreslone nawyki, tak samo rozumiec o co chodzi gdy mowi sie o jakosci wykonania czegos tam. Dla wielu z nich zarysowana obudowa to wlasciwie nie powod do odrzucenia wyrobu a dokrecanie nakretek kombinerkami normalka. Nawet majac okreslone procedury pokazujace omalze pismem obrazkowym jak cos sie robi czasem nie sa w stanie przelamac jakichs nawykow.
Mowienie, bebnienie, straszenie, obcinanie dniowek itp daje jakies chwilowe efekty ale to jeszcze nie to, to nie moze byc tak szybko, to nie siedzi w Chinczyku tak jak juz teraz np w Japonczyku. Pamietac nalezy takze o tym, ze rotacja pracownikow jest bardzo duza. ot w okresie chinskiego nowego roku czyli pod koniec stycznia, poczatek lutego masy pracujace jada do domow, na prowincje. Jak wracaja to czesto nie do tego samego zakladu. W mniejszym stopniu dotyczy to takze sredniej kadry. Z w sumie kilkunastu ludzi ktorych przeszkolilem na przestrzeni ostatnich 6 lat lat w zakladzie naszego podwykonawcy nie zostal dzisiaj ani jeden czlowiek. Doswiadczenie jakie nabyli zostalo stracone. Ale musze powiedziec jedno- wszyscy bardzo pilnie i chetnie sie ucza. Zdobywanie wiedzy daje im bowiem mozliwosci awansu w bardzo rozbudowanej strukturze produkcyjnej.
Konserwacja sprzetu produkcyjnego i ograniczanie awaryjnosci bylo swego czasu dosyc goracym tematem w ramach tzw programow Preventive Maintenance. Wchodzila w to np rowniez kalibracja, wymiana podzespolow po okreslonym czasie (a nie dopiero jak sie zepsuja) itp. W Chinach nawet dosyc pilnie sie za to zabrali i z tych doswiadczen co mam moge powiedziec, ze u nich tak jak u pana to dzialalo. Mieli jedynie ta przewage, ze po prostu bylo dostatecznie duzo personelu aby to wszystko wykonywac. W mojej macierzystej firmie jak tylko przyszlo ciac koszty to wlasnie zaczeto od konserwacji, statystycznej kontroli procesu itp, analizy odrzutow produkcyjnych itp. Potem to juz poszlo z gorki i w koncu trzeba bylo produkcje wyslac do Chin tak czy owak.
Pozdrawiam
-
@karol123
Powiada Pan, że produkcja poszła do Chin. Czy w związku z drożejącym juanem nie wróci w końcu do kraju? Jak to wygląda z Pańskiej perspektywy?
-
@Autor
Powrotu nie ma, po sprzedaniu/pozbyciu sie calej infrastruktury, np linii do montazu powierzchniowego nie ma na czym wznawiac produkcji. Trzeba by zaczynac od zera, wliczajac w to budynki. Wahania RMB nie sa jeszcze takie dotkliwe, ostatecznie zaplaci za nie klient. Moze tego nie widac, ale ceny zaopatrzeniowe i tak rosna stale i wydluzaja sie okresy oczekiwan na podzespoly Dlatego juz dosyc dawno zaczal sie trend odchudzania przedsiebiorstw, rowniez w Chinach. Lokalnie konkurowac z cenami chinskimi ciagle jest trudno, moze w przypadku produkcji maloseryjnej bo za taka niechetnie sie biora. W sprawie cen i warunkow pracy dyskutowalem ostatnio (z fatalnym dla siebie skutkiem) u blogerki @Teesa pod notka "Prawa Czlowieka w Chinach-kara smierci).
Pozdrawiam
-
@karol123
Kilka pytań:
-czy obserwuje Pan proces przenoszenia sie produkcji do centrum i na zachód Chin?
- jaki jest powód olbrzymiej fluktuacji kadr?
- czy uważa Pan, że są rzczy których Pan Chińczyków nigdy nie nauczy?
- czy Pana zdaniem są jako nacja pozbawieni pewnych funkcji poznawczych np. nie potrafią myśleć abstrakcyjnie?
Pnadto jeśli by to Panu nie wadziło, chętnie przeniósłbym naszą b.ciekawą wymianę poglądów na teren prywatny? Co Pan na to? Mój adres: wiesiekp@poczta.onet.pl lub wręcz Skype.
pozdrawiam
-
@Autor
Ok,fajnie, juz odpisalem na podany adres.
Pozdrawiam
-
@ Autor
Chiny produkują całą gamę towarów, i to coraz lepszych - jak kiedyś Japonia, Korea Pd., Tajwan. Weźmy takie marki jak sprzęt telekomunikacyjny (Huawei i ZTE), sprzęt hifi (Koda i Xindak), samochody o napędzie hybrydowym (BYD) i elektrycznym (Chang'an, Great Wall), turbiny wiatrowe (Goldwind, Sinovel) etc. Będzie tego coraz więcej.
Piszę w lubczasopismach
-
25.05.2012 09:18
-
24.05.2012 12:20
-
19.05.2012 17:06
-
19.05.2012 12:35
Ostatnie notki
-
W jak zmanipulowanym świecie my żyjemy!
Pozwalam sobie umieścić na mym blogu, niewielki fragment dużej pracy Pana Profesora Gawlikowskiego, mojego autorytetu w...
24.05.2012 12:12 5 -
Dane makro dla Chin z kwietnia- anliza
Omówienie słabych kwietniowych danych makro dla Chin. Z czym mamy do czynienia: ...
19.05.2012 11:11 6 -
Chiny- prawdziwe dane makro z 10.05.2012
W tym blogu, przyjąłem założenie, iż będę pisał o sprawach ekonomicznych lub w szczególności...
15.05.2012 17:34 0
Moje ostatnie komentarze
-
Panie Arturze, zamiast mojego długiego wywodu proszę przeczytać TEN artykuł....
25.05.2012 22:20
-
Kliniczny przykład manipulacji:dziś, Bankier.pl, po lewej stronie Mark Mobius "Chińskie twarde...
25.05.2012 18:02
-
Jak Pan wie, myślę kategoriami makroekonomicznymi. Dlatego wiem, dlaczego jest tak jak Pan...
25.05.2012 16:28
-
Jako że moje dorsłe życie przypadło na okres PRL-u , mogę jedynie potwierdzić to co Pan...
25.05.2012 09:03
-
Pan wybaczy, ale nie jestem sympatykiem jakiejkolwiek dyscypliny sportowej, więc nie interesuję...
24.05.2012 11:28
Najpopularniejsze notki
-
Premierowi Wenowi do sztambucha- pobożne życzenia.
komentarze: 21
-
Czarne chmury nad Chinami
komentarze: 16
-
Budżet Chin na 2012
komentarze: 15
-
Problem praw człowieka w Chinach cz.II
komentarze: 12
-
Ordynarne kłamstwo o Placu Tiananmen- uzupełnione.
komentarze: 10
Aktywne dyskusje
-
W jak zmanipulowanym świecie my żyjemy!
komentarze: 5ostatnio: WIESŁAW PILCH
-
Dane makro dla Chin z kwietnia- anliza
komentarze: 6ostatnio: WIESŁAW PILCH
-
Konflikt zbrojny chińsko-filipiński za rogiem?
komentarze: 9ostatnio: BUFON
-
PMI dla Chin- 01.05.2012
komentarze: 6ostatnio: WIESŁAW PILCH
-
Wejście smoka Juana
komentarze: 5ostatnio: NOTTURNO
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- ArturZ 23 256
- Jerzy Szygiel 46 68
- karol123 22 1906
- Whistleblower 90 648
- zhongguo 102 500



* kompas
* papier
* proch
* typografia
* porcelana
* suwmiarka
* ...nieskończona lista wynalazków. Czy też one należą do tak niesłusznie zwanej "tandety chińskiej"?
Do tej pory, przez tyle setek tysięcy lat "nietandetne narody"(które nawet jeszcze wtedy nie istniały) coż lepszego w tych dziedzinach wynalazły?