To, że ACTA jest wymierzone w Chiny i przede wszytkim w Chiny, jest dla mnie oczywiste. Dlaczego? Otóż wystarczy spojrzeć na to, kto jest w gronie państw sygnotariuszy ACTA: Japonia,Korea Południowa, Singapur i USA. Nie wiem skąd się tam wzięły również Maroko, Meksyk, Szwajcaria i Nowa Zelandia. Chyba jako kwiatki do korzucha.

ACTA na wszystkich płaszczyznach ma bić w Chiny. I dlatego właśnie sądzę, że nie ma szans. Z kilku względów.
 
Po pierwsze- Chiny są zbyt dużym państwem, ze zbyt dużym rynkiem wewnętrznym, aby KTOKOLWIEK mógł sobie pozwolić na ignorowanie tego faktu. Załóżmy, że eksport spada. Wprawdzie z dnia na dzień nie da się przestawić gospodarki na użytek rynku wewnętrznego, ale w dłuższym okresie można część towarów które były przeznaczone na eksport, zagospodarować wewnątrz.
 
Po drugie: pokażcie mi sposób, w który USA zaczynają produkować na miejscu to, co przez lata produkowały w Chinach? Np. e-Pada. Ten gadzet jest w całości produkowany w Chinach. Za niewielkie pieniądze. Gdy miałby być produkowany w USA kosztowałby 3-4 razy tyle. Kto by go wtedy kupił? A TYSIĄCE innych rzeczy? I nie mówię tu o skarpetkach czy majtkach. Mówię o urządzeniach z grupy high- tech. Przecież program Buy American nie wypalił, ponieważ musiałby nastąpić ogromny wzrost cen. A to tylko przykład jeden z wielu.
 
Po trzecie- co z inwestycjami z grupy BIZ? Przecież rząd Chin mógłby odpowiedzieć na ACTA w następujący sposób: Wy nam chcecie utrudniać wymianę handlową, no to my dziękujemy za Wasze inwestycje bezpośrednie i np. nacjonalizujemy je za 10% wartości, ponieważ pozostałe 90% stanowią nasze straty w handlu z Waszym krajem. Ja na miejscu decydentów z Pekinu na pewno „zaproponowałbym” takie rozwiązanie. Jak ktoś mnie „kosą”, to ja go kwasem.
 
Po czwarte- ten świat potrzebuje pieniędzy. I to nie wirtualnych. Tych ma Himalaje. Setki bilionów $. Świat potrzebuje gotówki. A Chiny ją mają. Tylko Chiny. Po co Pani Merkel, poważna osoba, pojechała ostatnio do Pekinu. PO GOTÓWKĘ! To co, z jednej strony staramy się Chinom zniszczyć handel, a z drugiej strony prosimy o pomoc? Coś mi tu zdecydowanie nie gra. To się wzajemnie wyklucza.
 
Po piąte- załóżmy najgorszy wariant. Eksport spada, nie da się mocy produkcyjnych tych tysięcy fabryk skierować na rynek zewnętrzny. No, tragedia. Spada popyt na surowce...Hola, hola! Wiecie Państwo, jaką część światowego wydobycia surowców przypada na Chiny? W niektórych gałęziach do 60%. Wiecie, co oznaczałby spadek zapotrzebowania ze strony Chin? Recesję! Na całym Bożym świecie. Ale może na  „Zielonej wyspie’ nie?
 
To oczywiście tylko wstęp do katalogu zdarzeń, które UNIEMOŻLIWIAJĄ wprowadzenie ACTA w stosunku do Chin.
Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Głębszy. Będzie stosowany wybiórczo. Oto on.
To, że stosowanie przepisów zawartych w ACTA jest PEWNYM zagrożeniem dla Chin jako producenta wszelkich dóbr, jest dla mnie oczywiste. I to nie tylko dlatego, że część- podkreślam CZĘŚĆ tych dóbr, jest produkowana z naruszeniem STOSOWANYCH W BIAŁEJ CZĘŚCI ŚWIATA przepisów o ochronie własności. (Gwoli przypomnienia- wielkie firmy japońskie i południowo koreańskie w początkowych okresach swojego istnienia, czyli lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte XX w, robiły DOKŁADNIE TO SAMO.)
Również dlatego, że ten zbiór bardzo nieprecyzyjnych przepisów, oddaje w ręce urzędników te decyzje, które powinny być zawarowane dla przedsiębiorców. Czy kupię tu czy tam- to moja sprawa. Nie, teraz już tak nie będzie. To urzędnik będzie o tym, decydował. A urzędnik jest opłacany przez państwo. To państwo, czyli politycy kierujący państwem będą decydowali o tym, jaką decyzję ma wydać wspomniany urzędnik o tym, co może, a czego nie może zrobić przedsiębiorca. Czyli reasumując, jeśli urzędnik będzie wiedział, że import z Chin jest generalnie źle widziany, to jaką decyzję podejmie w sprawie importu np. węgla?
Oczywiście- NEGATYWNĄ!
Dlaczego? Jeden z aspektów działania ACTA jest następujący. Chiny nie podpisały np. Paktu Klimatycznego.. Otóż, z ACTA wynika pewien ciąg logiczny:
 
„Pakiet klimatyczny ma zaś stać się wysokim progiem dostępu do rynku krajów rozwiniętych....
...To nic, że najwięksi emitenci CO2 jak Chiny, USA i Indie nie podpisały tego porozumienia. Najważniejsze jest, żeby Polska przyjęła te rozwiązania, bowiem wtedy Europa będzie mogła przemówić jednym głosem i powiedzieć: u Nas obowiązuje Pakiet klimatyczny, jeśli chcecie sprzedawać u nas swoje produkty to też musicie przyjąć Pakiet klimatyczny...
Kolejna bariera przed zalaniem świata rozwiniętego przez chińskie czy hinduskie towary.” Bloger martinoff z salonu24.
 
No cóż, ja się takiego rozumowania boję. Może dlatego, że jestem już stary, trochę chory i bogaty inaczej. Mnie stać tylko na tanie, żeby nie rzec najtańsze rzeczy. Do tej pory kupowałem np. węgiel najtańszy, bo ukraiński. Jeśli Ukraina nie podpisała tego międzynarodowego świstka, to jestem ugotowany. Przyszłą zimę widzę czarno- w domu będzie 16-17 stopni. Bo na więcej węgla nie będzie pieniędzy. To samo dotyczy wszystkich artykułów. Już teraz resztki włosów na głowi mi stają dęba, gdy moja Czcigodna Małżonka po każdej wizycie w sklepie, przynosi coraz mniej towarów za te same 100 zł. A co będzie wtedy, gdy politycy zakrzykną w jedynie słusznym gniewie: My z Chin, Indii itd. niczego sprowadzać nie będziemy! Wiecie Państwo co się stanie? Bo ja sobie tego nie jestem w stanie wyobrazić. Z półek sklepowych zniknie ...ile? 40%, 50%, 60% towarów? Oczywiście niektórych asortymentów. Innych 100%. Zacznie się inflacja, bo też zaczną się pojawiać natychmiast podobne produkty z całej Europy. Tyle, że 200% droższe!
I tak to będzie wyglądało od mojej strony. Szarego obywatela. Zapomniałem dodać, że ileś tam firm splajtuje i iluś tam ludzi straci pracę. No, ale podniecony unijno- europejskim zapałem rewolucyjnym- wszak Europą rządzą socjaliści, zakrzyknę: nie szkoda róż, gdy lasy płoną. A te lasy, to po prostu „porządkowanie świata” na modłę...nie, nie napiszę tego, bo jeszcze o 4 rano przyjdą i wyciągną mnie z łóżka (o 6.0 to co innego- człowiek wyspany).
Ale je się rozpisałem o jakimś zapomnianym przez świat i ludzi Starszym Panu. I wprawdzie takich jak ja będą dziesiątki milionów, ale KOGO TO OBCHODZI?
 
Teraz zastanowimy się wspólnie nad kondycją Chin, po hipotetycznym wprowadzeniu tych kretyńskich przepisów.. Gdy ACTA zacznie powoli wchodzić w życie, chińskie fabryki będą zwalniać tempo pracy. Załóżmy, że stanie się to za jakieś 3-4 lata. Oczywiście centralne władze chińskie, potem regionalne i jeszcze niższe, a z nimi przedsiębiorcy, znacznie wcześniej, bo sądzę, że już teraz, zaraz, zaczną się zastanawiać jak sobie z tym galimatiasem poradzić. I nie będę chyba za bardzo odkrywczy, gdy powiem, ze sobie spokojnie poradzą. Jak? Moi państwo, tylko dla nas, Europejczyków, świat się kończy na Europie. Gdybyście zobaczyli mapę Chin dla Chińczyków- w kontekście całego świata- to Europa jest gdzieś daleko, na peryferiach po lewej stronie mapy. Jakiś mały półwysep. Więc wprawdzie Europa jest dla Chińczyków na razie ważna, bo jest ważnym kontrahentem handlowym, ale jeśli stanie się groźna i nieobliczalna jako partner handlowy, to „adie Fruziu”. Straty na „kierunku europejskim” odrobią sobie moi chińscy przyjaciele w Azji, w Afryce i w Ameryce Łacińskiej. To po szóste z galerii powodów, dla których ta awantura w stosunku do Chin, NIE MA SZANS. Bo chyba Państwo nie wierzą, że rządy wszystkich krajów świata, podejmą tak kretyńskie decyzje, wymierzone w swoje najżywotniejsze interesy i interesy swoich obywateli jak rząd RP. Słowem, rzeka towarów z Chin, popłynie bardziej wartkim strumieniem w w/w miejsca.
A my, Polacy, znajdziemy się na poziomie, na którym chciał nas widzieć Hans Frank, gubernator Genralnej Guberni. Czyli pariasów. Ale za to DEMOKRATYCZNIE!
I jeszcze jedno. Ci którzy zainicjowali powstanie ACTA, zupełnie nie przemyśleli skutków swoich decyzji.
 
P.S. Wprawdzie, nie do końca po drodze mi ze sposobem myślenia tego blogera, ale...
http://mediologia.salon24.pl/384280,acta-ekonomiczne-samobojstwo